W przerwie w czytaniu o gospodarce dwudziestolecia międzywojennego zajrzałam sobie na Mirriel, do pracowni eliksirów, a tam znalazłam przepis, którzy rzucił mnie na kolana swoją prostotą i urokiem.
Bez zbędnych dywagacji. Potrzebne nam będą:
- łyżka
- kubek (tak, wiem. To chore robić ciasto w kubku)
- 4 łyżki mąki
- 4 łyżki kakao (jak dla mnie za dużo, 3 by wystarczyły, lżejsze by było)
- 5 łyżek cukru (jak dla mnie... ja cukrożerca jestem, polecam te 6)
- 3 łyżki mleka
- 3 łyżki oleju
- jajko
- szczypta proszku do pieczenia
- kawa, cynamon, wanilia - co kto lubi
Wszystko, co sypkie, wrzucamy do kubka i mieszamy zgodnie z ruchem wskazówek zegara*. Dodajemy jajko i mieszamy zgodnie z ruchem wskazówek zegara**. Dodajemy mleko i mieszamy zgodnie z ruchem wskazówek zegara***. Dodajemy olej i dla odmiany mieszamy w drugą stronę****. Ładną, gładką masę wstawiamy do mikrofalówki ustawionej na jakieś 1000W, na 3 minuty - w praktyce aż przestanie rosnąć. Wygląda to zabawnie, ale nie należy się martwić, że ciasto wyleje się z kubka - będzie dobrze.
Zakochałam się w tym przepisie. Jest prosty i niesłychanie praktyczny, a całość przygotowań trwa góra 5 minut, o ile nie mamy problemu z lokalizacją składników. Przy pomyślnych wiatrach można zrobić to ciasto zanim zagotuje się woda na herbatę.
Niestety, nie uraczę was pięknym zdjęciem ciasta. Przypomniałam sobie o aparacie w takim oto momencie:
![]() |
| Od Salonik Anat |
Polecam gorąco. A, ciasto po upływie jakichś 15 minut od wyjęcia zaczyna się robić gumowe, ale do tej pory już go raczej nie będzie.
* Tak, to jest istotne
** To też, naprawdę
*** Przecież bym was nie okłamała?
**** Co może być ważniejszego od odrobiny zabawy w zabobony? ^^
Edit: 13.08.2010 r.
Ponieważ widzę, że zagląda tu dużo osób, napiszę tak: wiem, że opcja pieczenia ciasta w mikrofalówce wydaje się bardzo kusząca, jako że szybciej i mniej sprzątania. Przyznam jednak, że sama skorzystałam z niej tylko z powodu braku piekarnika - no i konieczności szybkiego obniżenia stężenia krwi w cukroobiegu. Jeśli macie trochę więcej czasu, piekarnik i więcej chętnych na ciasto, zróbcie to porządnie.
Szybki murzynek
(przepis zaczerpnięty z "Kwiatu kalafiora" M. Musierowicz)
- kostka margaryny
- 4 łyżki mleka
- 4 łyżki kakao
- 1,5 szklanki cukru
- 4 jajka
- 1,5 szklanki mąki
- proszek do pieczenia
- aromat, cukier waniliowy, kawa, cynamon - co bądź.
Margarynę z mlekiem, cukrem i kakao włożyć do garnka i zagotować, do stanu radosnego bulgotania. Ostudzić trochę i dodać jedno żółtko. Odlać pół szklanki masy na polewę. Do pozostałej masy dodać trzy żółtka, mąkę, proszek i resztę. Wymieszać, dodać ubitą pianę z białek. Wymieszać, wlać do formy, upiec (180 stopni, czas? Standardowo - aż się upiecze). Po upieczeniu posmarować polewą.
Proporcje wystarczają na typową tortownicę, ciasto można wtedy przełożyć dżemem lub kremem. Równie dobrze nadaje się na babeczki.
Szybkie i nieskomplikowane. A kto nigdy nie stał przy garnku z bulgoczącą czekoladą, ten nie wie, jakie piękne chwile mogą nas w życiu spotkać.


11 komentarze:
Wow! Przepis zapisany, do wypróbowania w chwili kryzysu, wynikającego z braku słodkości.
Nie zgodzę się, tylko ze słowami wstępu. Są ludzie dla których sesja to jedyna okazja by się wyspać, odpocząć i znaleźć odrobinę wolnego czasu na małe przyjemności ;)
Świetne ! i pyszne ; D
heh..spróbowałam nawet w wersji bez jajka-ze względu na pewne deficyty w lodówce- i też wyszlo pysznie^^ studentka;)
Nawet z woda jest dobre
pyszne pozdro
Polecam zamiast mleka: łyżeczkę śmietany/jogurtu naturalnego a potem wody na tyle, by masa była odpowiedniej konsystencji. Dużo lepsza jest taka wersja...
chyba mi nie wyszło było gumowe :)
heh, właśnie wpylam to czekoladowe i jest Spoko...
Thx za przepis:D
Czy pisząc łyżki masz na myśli duże ( do zupy :P) czy małe, np. do kawy?
Pisząc łyżki, mam na myśli te zupowe :)
mieszanie w jedna strone to nie sa zabobony, serio, to ma jakis zwiazek z molekulami czy jakimis tam innymi czasteczkami, ktore sie lacza w okreslony sposob:P
Prześlij komentarz