Podjęłam postanowienie, jakiś czas temu zresztą. Postanowienie ambitne, którego skutki wyraźnie tu widać. W zasadzie można by skrócić je do prostego: "żadnego dziergolenia do końca sesji". Muszę przyznać, że męczy mnie to nieziemsko, bo mam tyle projektów, że aż je zapisywać muszę, żeby mi nie uciekły. Jako że do końca sesji już tylko dwa tygodnie, oznajmiam zatem, iż za te dwa tygodnie rytualnie rozpocznę nowe życie dzierganiowo-szydełkowo-hafciarskie.
Wśród rozlicznych planów znajdują się między innymi:
- kilkanaście par kolczyków, bo czasami nie mam co na siebie włożyć, a lubię je robić
- sweter z genialnymi ażurami i to taki, że mi oko zbieleje (i będę wyglądała jak Aragog)
- szydełkowe kwiaty w każdej postaci i zastosowaniu
- maskotki, ludziki i tym podobne pierdółki, bo to miła odmiana
- scrapbookowy album z Włoch (wiem, wiem, cały rok już czeka)
- sukienka z niebieskiej tafty, czyli moje marzenie od dobrych paru lat
- masa innych drobiazgów i niedrobiazgów, których ogłaszać nie będę, bo są jeszcze w sferze planów. Ale jeśli z tego wszystkiego się nie wywiążę, to sama na siebie rzucę jakąś paskudną klątwę. Rzekłam ^^
A tak serio, to piszę o tym wszystkim dlatego, że szukam kolejnych pomysłów. Podrzuci mi ktoś jakiś? Nie musi być w komentarzach, może być osobiście. Prostymi słowy: Zrobić wam coś? :D
poniedziałek, 15 czerwca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz