Żeby jednak nie popaść całkowicie w jesienną chandrę (która właściwie nie ma u mnie racji bytu, bo jesień to moja prawie ulubiona pora roku), powspominam jeszcze chwilę ostatni letni spacer.
Gdyby ktoś się zastanawiał, czy w Borach Tucholskich jest ładnie - niech sam popatrzy.
Uwaga, przypominam, że wszystkie zdjęcia zostały zrobione tego samego dnia! Nie moja wina, że na jednym spacerze mogłam i upleść wianek z fiołków, i zajadać się jabłkami z dzikich, polnych jabłoni.
Czy możemy przyjąć, że poniższe zdjęcie jest wytłumaczeniem mojej długiej nieobecności? :)
Pozdrawiam serdecznie z... nie, nie z serca. Bardziej z prawej nogi Borów Tucholskich :).
