niedziela, 25 września 2011

Pożegnanie z latem

Studenckie wakacje dobiegają powoli końca, a mi zrobiło się trochę melancholijnie na myśl, że to już ostatni weekend spędzany w domu przed rozpoczęciem roku akademickiego. Nie, żebym nie lubiła moich studiów, bo szczerze je uwielbiam, ale trzy miesiące swobodnego rozporządzania swoim czasem i energią potrafią człowieka rozleniwić.

Żeby jednak nie popaść całkowicie w jesienną chandrę (która właściwie nie ma u mnie racji bytu, bo jesień to moja prawie ulubiona pora roku), powspominam jeszcze chwilę ostatni letni spacer.

Gdyby ktoś się zastanawiał, czy w Borach Tucholskich jest ładnie - niech sam popatrzy.






Uwaga, przypominam, że wszystkie zdjęcia zostały zrobione tego samego dnia! Nie moja wina, że na jednym spacerze mogłam i upleść wianek z fiołków, i zajadać się jabłkami z dzikich, polnych jabłoni.



Czy możemy przyjąć, że poniższe zdjęcie jest wytłumaczeniem mojej długiej nieobecności? :)


Pozdrawiam serdecznie z... nie, nie z serca. Bardziej z prawej nogi Borów Tucholskich :).

piątek, 23 września 2011

Ekwipunek niefrancuskiej niepokojówki

Zdarzyło mi się ostatnio zasiąść do maszyny do szycia. Wymagało to długich deliberacji, rozważania, kombinowania i przełamywania bezpodstawnych lęków. Stawka była jednak zbyt wysoka, by rezygnować.

Uszyłam przyjaciółce Agnieszce fartuszek, teoretycznie kuchenny. Choć wątpię, by czekało go częste wystawianie na kontakt z pryskającym tłuszczem, chlapiącym sosem pomidorowym i rozlewającym się czerwonym winem. Przynajmniej taką mam cichą nadzieję :)

Biała etamina, niebieska satynowa wstążka i wąska wstążka w biało-niebieską kratę przerobiona na kokardki. Przypuszczam, że całość wręcz wyje o ładniejsze zdjęcia, ale światło w akademikach rzadko sprzyja sesjom fotograficznym. Może kiedyś się je podmieni.

Agnieszko, słońce moje, jeszcze raz "Wszystkiego najlepszego!"


~*~
Wiem, że to mój pierwszy post od strasznie długiego czasu, jestem beznadziejną blogerką i nie umiem dotrzymywać składanych sobie samej obietnic. Dlatego też nie ogłaszam powrotu, nowej ery ani przełomu, ale postaram się aktualizować blog częściej. Niech no tylko odzyskam swój aparat, wbrew pozorom nie leniuchowałam przez tych kilka miesięcy :).
Pozdrowienia i uściski dla wszystkich, którzy wciąż o mnie pamiętają! Jesteście niezwykli/niezwykłe! :*