środa, 16 lutego 2011

Kolekcja niespodzianek

Dzień zaczął się niewinnie, od ostatniego już w tej sesji/po-sesji egzaminu, z organizacji i zarządzania bibliotekami. Takie tam dyrdymałki. Jak poszło, widać :). Jeszcze tylko uśmiechnąć się o kilka wpisów do indeksu i wreszcie V semestr z głowy.
Tak się jednak składa, że to była najmniej niespodziana z niespodzianek. Wracam z tego egzaminu, wystawiając radośnie twarz do słońca (ależ tu dziś grzało o 13! Jeszcze trochę i pierwsze wiosenne piegi będzie można uznać za zdobyte), a tu M. dzwoni, że właśnie do mnie polecony przyszedł! Całe szczęście, że nie ja go odbierałam, bo jeszcze bym z nadmiaru radości listonosza wyściskała :).

Dostałam list od Poohatki! Poohatki, która jest strasznie zdolna, sympatyczna i RPG-owa. Jakiś czas temu umówiłyśmy się na wymiankę, no i jest! Jak można było się po Kasi spodziewać, dostałam mnóstwo (dużo za dużo) śliczności: Mrocznego Boga, ludzkie czaszki i majestatyczny Gniew. I jeszcze inne cudowności, w całej okazałości:
Jak to miło znaleźć w Internecie pokrewną duszę! Duszę, która rozumie, że kolczyki w kształcie Cthulhu są niezbędne "Dziewczynie Mistrza Gry" / "Dziewczynie, która jest Mistrzem Gry" (o tej pierwszej nawet Siesicka książkę napisała, ale zamiast RPG-owców wyszli jej sekciarze, więc właściwie to nie polecam).

 Cthulhisie na obowiązkowym RPG-owym tle. Kostki niestety leżą w domu rodzinnym :).
 One mają rączki! I nóżki! I skrzydełka! I są złe i mroczne! A te macki! Ach, siedzę i podziwiam...
 A tutaj, na wypadek gdyby ktoś miał wątpliwości, dowód na idealne dopasowanie kolczyków do mnie. Ten po prawej jest z mojej ostatniej kupionej dla siebie pary. Poohatkowe są jeszcze słodsze, właśnie mi bimbają przy uszach.
 Oj, ile ja nawzdychałam nad tymi kulkami-jeżynkami! Ile razy już na siebie wymyślałam, że nie umiem wyplatać nic z koralików! Kasiu, są idealne. Eleganckie, piękne i wymarzone.
Dostałam też kartkę (której treścią się nie podzielę, bo była zbyt sympatyczna) i pełno różnych herbat, co rozciągnęło mi uśmiech na twarzy do takiego stanu:
Tak, tak, ukradzione z netu.
Przypuszczam, że z takim uśmiechem będę dziś błąkać się cały dzień. Dobrze mi z tą świadomością.

A żeby dowiedzieć się, co Kasia dostała ode mnie, musicie zajrzeć tu, bo ja oczywiście jestem zbyt roztrzepana, żeby porobić zdjęcia przed wysłaniem czegokolwiek. Chociaż uważam, że to nawet lepiej, nie mam daru fotograficznego.

To pisałam ja, Anat, popijając z ukontentowaniem herbatę z pigwą. Powiem wam jedno: łojezusiczku, jaka dobra! :)

Kasiu, polecam się na przyszłość!

3 komentarze:

Unknown pisze...

Tak w kilku słowach to po 1 zabrałabym Ci jeżyny od razu... :D z resztą kto wie jak zobaczę te śliczności na Twoich uszach :D po 2 herbata aż się rozmarzyłam :D a po 3 jutro też z 5 wrócę :D

Poohatka pisze...

Gratulacje!!! :) Cieszę się bardzo, że zawartość koperty Cię nie rozczarowała :) i nie wiem, kto ma szerszy uśmiech - Ty po otworzeniu paczuszki, czy ja po przeczytaniu tego posta... :D

Unknown pisze...

Moja kochana. zdjęcia obejrzałam, faktycznie, te zielone są słodziutkie, ale duszek i dynia jakie zrobiłaś dla mnie też są ok.

Prześlij komentarz