I ruin gruz. Jakoś nigdy nie umiałam zrozumieć, dlaczego dla większości osób chryzantemy = kwiaty na grób. Nie wychowałam się w kulturze japońskiej, ale uwielbiam tę odmianę astrów. Piękne kolory (tak jest! Jestem kolorofilką w ukryciu!), przyjemny zapach i zupełny niemal brak konkurencji o tej porze roku.
Dlatego też wszystkim, którzy nie wstydzą się trzymać chryzantem w wazonie na biurku:
0 komentarze:
Prześlij komentarz