wtorek, 15 grudnia 2009

O pożytku z dziergania

Pisałam Wam niedawno o małej zachciance mojego TŻ-a pod hasłem: "zrób mi Sackboy'a". Otóż nie tylko znalazł mi wzór, ale nawet na forum Playstation odkopał konkurs na sackboy'ową wariację! Jako główna nagroda: gra "Little Big Planet" i oryginalny Sackboy.
Powiedzcie: ja bym nie spróbowała? :D

Tak, wygrałam.

Mam uśmiech od ucha do ucha. Jak ktoś chce zobaczyć moją pracę, może to zrobić tutaj. A jak nie chce tam, to musi jeszcze trochę poczekać, jako że publikacja zdjęć na blogu odbędzie się dopiero koło weekedu.

To jednak nie jedyny powód do świętowania. Primo, zaliczyłam kolokwium, przez które nie mogłam spać po nocach (głupie UKD...), i to wcale nie najgorzej. Secundo, mam już informację o stypendium, więc jutro-pojutrze powinno znaleźć się na koncie. A w Toruniu trwa właśnie rękodzielniczy Jarmark Bożonarodzeniowy. Tertio, dotarły do mnie zamówione już dawno temu książki, w tym wymarzone-upragnione trzy tomy "Doli i niedoli Jana Sobieskiego" Tadeusza Korzona (wydanie luksusowe, przedruk wyd. z 1898, złocone brzegi stron i atłasowe zakładki).
Wiem, że brzydkie zdjęcia, ale koniecznie chcę się podzielić moją radością,a światło temu nie sprzyja.


Od Salonik Anat


Od Salonik Anat
Oczywiście czytać zaczęłam od "Póstyni Błendofskiej" Kerna. Jeśli ktoś nie zna, to niech to szybko nadrobi. Płaczę nad nią ze śmiechu, co mi się bardzo rzadko zdarza.

0 komentarze:

Prześlij komentarz