1. Wciąż robię gwiazdki na choinkę, chociaż do szydełkowych dołączyły już frywolitkowe (i niech mi teraz ktoś powie, że frywolitki nie da się nauczyć z Internetu). Stosik powoli rośnie, wszystkie poczekają do 18 grudnia, aż wrócę do domu z Piernikowego Miasta i spotkam się z Mamą, Która Umie Zrobić Krochmal I Ma Do Tego Cierpliwość.
Przykładowa frywolitkowa gwiazdka (niewykrochmalona, więc nieco nierówna):
![]() |
| Od Salonik Anat |
2. Praca nad czarnym kalinkowym cudem postępuje. Zrobione już ponad 2/3, co może nie byłoby godnym podziwu rezultatem, ale:
3. Piszę artykuły do następnego numeru czasopisma naszego koła naukowego, robię stronę internetową i w międzyczasie wkuwam materiał na zbliżające się kolokwia. No i chodzę na zajęcia, co samo w sobie zajmuje dużo za dużo czasu - chociaż ostatnio wybieram się na uczelnię z robótką w torbie i dziergam w przerwach. Nie spodziewałam się, że wzbudzi to aż taki zachwyt, podziw, zainteresowanie i co tam jeszcze można wymyślić.
4. Sprzątam, piorę i gotuję - jak to niemal prawdziwa pani domu :).
W dodatku mój Towarzysz Życia (w skrócie zwany TŻ-em) kupił sobie konsolę i od razu zapragnął mieć własnego Sackboya. Scenka:
Siedzę sobie i dziergam, jak to ostatnio co wieczór. TŻ siedzi obok i grzebie coś w komputerze. Nagle pada pytanie:
- Jak dokładnie są po angielsku te wzory, z których ty robisz te wszystkie maskotki?
- Patterns?
- A, tak.
(chwila przerwy)
- Zrobisz mi Sackboya? Wzór ci już znalazłem, zobacz...
To jaki mam wybór? Z radością spełnić jego marzenie :). Nie robiłam jeszcze maskotek na drutach, ale nic nie szkodzi spróbować.
A za oknami szaro i zimno. Niebo osiągnęło kolor brudnej bieli, drzewa przypominają swoje własne korzenie, a wronie dzioby szczerze mnie przerażają. Dajcie mi wiosny!
Na szczęście już 18 grudnia będę się grzać w domu, przy białej herbacie o zapachu mandarynek...


0 komentarze:
Prześlij komentarz