niedziela, 16 października 2011

Gwałt na hafcie kaszubskim

Drodzy Czytelnicy!

W dzisiejszym odcinku zajmiemy się spędzającym sen z oczu zagadnieniem, jakim jest kwestia wykonywania haftu kaszubskiego tak, żeby kaszubskie hafciarki za głowę się łapały (ew. zachowywały jak Jean-Luc Picard - ten w czerwonym, jakby ktoś nie znał Star Treka).

Potrzebne są nam:

  • Nudna torba, kupiona gdziekolwiek, najlepiej na wyprzedaży, coby nam żal nie było. Sięgamy z pełną świadomością czynu po książkę p. Barbary Rezmer "Jak haftować po kaszubsku" lub inną o tejże tematyce. Wzgardzamy rozdziałami poświęconymi szkołom haftu, doborowi nici, kolorów, ściegów etc., przerysowujemy z tyłu książki co ładniejsze wzory, nie zapominając o oddaniu hołdu własnej nieskromnej osobie.


  •  Wybieramy z naszych wielkich kolekcji nici kolory, jakie najbardziej nam odpowiadają. W moim przypadku były to kolory jak najbardziej podstawowe, żeby nikt nie miał wątpliwości, do jakiego typu haftu zamierzam nawiązać. Gdyby ktoś miał ochotę uwiecznić lub sprofanować jakąś konkretną szkołę, zapraszam do poszukiwań w odpowiedniej literaturze. Biorąc pod uwagę moje pochodzenie, powinnam profanować szkołę borowiacką, ale w niej używa się brązów, żółcieni i złota, co jednak zupełnie nie jest moją kolorystyką. 

  • Najdłuższa część zabawy - wyszywamy. Ściegiem atłaskowym, sznureczkiem, jakkolwiek nam przyjdzie do głowy. Robimy to gdzie tylko się nam zachce, kwadrans przerwy między zajęciami nie może być wyjątkiem. Doprawdy, kto mi zabroni wnieść igłę na teren uczelni? 


(Koleżanka Karolina twierdzi, że poniższy motyw wygląda jak szczurek. Ale ona ma chomika, więc jest spaczona na tym punkcie)


(Na poniższym obrazku występuje coś, co po zajęciach z grafiki książki dawnej należałoby nazwać arabeską z niebizantyńskim perełkowaniem. Obawiam się, że w hafcie kaszubskim toto powinna być gałązka z wisienką)


(Jak mówił Stanisław Jerzy Lec, "skromność jest zaletą tylko przy braku innych zalet". Chwalmy się!)

  •  Najlepsza część zabawy - chwalimy się wszem i wobec. A co sobie będziemy żałować :).

8 komentarze:

klaudyna pisze...

i dobrze, że się chwalisz, bo hafcik bardzo zacny! :)))

Poohatka pisze...

Tutorial czadowy :D Ignorantka straszna ze mnie, żadnych haftów nie rozpoznaję, ale na słowo wierzę... Chciałam powiedzieć, że zauważyłam dyskretnie przemycony podpis, zanim dotarłam do końca fotorelacji :P Motyw "szczurkowy" dla mnie ma raczej coś (a konkretnie nosek) z krecika, jeśli już ;) A jakie jest bizantyńskie perełkowanie???? No i oczywiście wykorzystywanie każdej chwili to ważna rzecz! Czego ja nie przemycałam na uczelnię... ;) Torba super, a nie było ciężko haftować na gotowym ajtemie?

Anat pisze...

Grazie, dziewczyny :)

Perełkowanie pod wpływem bizantyjskim wygląda tak: http://www.metmuseum.org/toah/images/h2/h2_1975.1.2485.jpg . W ogóle wszelkie niemal złote motywy w średniowiecznym i renesansowym iluminatorskie (zwłaszcza włoskim) to wpływ Bizancjum :)

Haftowało się dość znośnie, mimo plastikowej warstwy wewnątrz klapy, ale faktycznie palce trochę mam pokłute i obolałe. A co tam, warto było ^^.

Porcelanowa pisze...

A najlepiej na inauguracji roku ;P Teraz jesteś rozpoznawalna. A i przy okazji: kto się ostatnio moją Ludwisią zachwycał? ;P

Nika pisze...

Haft, jakby się nie nazywał, wyszedł świetnie :) Jeju jak ja bym chciała mieć taką torbę- taką oryginalną. No nic - zamiast marudzić trzeba brać przykład z Ciebie i zabierać się do roboty. Choć pewnie znając mnie trochę czasu zajmie (o ile w ogóle)zanim do tego zasiądę :) Pozdrawiam

Eliza/Tuome pisze...

zajezacny hafcik na torbie :) a ten motyw szczurkowy też mi się tak skojarzył, mimo że w domu gryzoni nie posiadam (najstarszy był gryzoń, ale już wyrósł :P)

Ela Zeman pisze...

Udana profanacja :)
I bardzo fajny pomysł!

Anonimowy pisze...

super sprawa fajny pomysł tradycja w nowej odsłonie

Prześlij komentarz