Ano tak, kupiłam sobie maszynę. Długo szukałam takiej, która zarówno spełniałaby moje potrzeby, jak i mieściła się w studenckiej zdolności kredytowej. W sukurs, jak to zwykle bywa, przyszedł mi pewien supermarket o nazwie czteroliterowej i na "L".
Myśl pierwsza: jejku, jak to cicho szyje! Po przerzuceniu się z Maminego Łucznika, któremu w przyszłym roku stuknie już ćwierćwiecze ciężkiej pracy na rzecz mojej rodziny, różnica jest przeogromna. Przestałam się bać, że maszyna odgryzie mi palce...
Podobno, gdyby spytać dowolną szyjącą osobę o jej pierwsze dzieło, niemal zawsze odpowiedzią byłaby poszewka na poduszkę. Ja poczyniłam pokrowiec na laptop, ale właściwie niczym się to od poszewki nie różni.
Z rzeczy bardziej ambitnych (choć wciąż z tego samego materiału, bo innego do Piernikogrodu sobie jeszcze nie dowiozłam), uszyłam sobie łapki kuchenne. Włożyłam między dwie warstwy materiału warstwę sztucznego wypełnienia do poduszek i przepikowałam, obszyłam lamówką. Niby nic, każda szyjąca blogowiczka nawet nie zaszczyciłaby tego spojrzeniem, jak sądzę, ale ja jestem przeszczęśliwa, że udało mi się coś uszyć zupełnie bez nadzoru, doradztwa i instruktażu.

9 komentarze:
Witaj, sama dopiero zaczynam szyć, więc dla mnie Twoje dzieło są jak najbardziej imponujące:) Też rozważam kupno maszyny i też widziałam tą z L**** :) Nie znam się zupełnie na tym (bo dopiero zaczynam) i zastanawiam się czy nie lepiej kupić jakiegoś prostego Łucznika- są praktycznie w tej samej cenie co Twoja. Co o tym sądzisz?
Obawiam się, że obecne Łuczniki nie mają już związku z dawną, legendarną niemal, marką. Trochę poczytałam na temat różnych dostępnych maszyn i osoby, które się znają, twierdzą, że obecnie Łucznika lepiej omijać. Polecam ten temat: http://www.craftladies.org/szycie-sztuka-jest-f12/wszystko-o-maszynach-do-szycia-t280.html
Gratuluję nabytku. Oby Ci służyła dobrze i długo, i igieł nie łamała. ;]
pięknie, pięknie! :)
a jak sprawnie Ci poszło z lamówką na zakrętach! wielki szacun! :)
w poniedziałek kończę pracę z pasmanterii, były też maszyny do szycia. Łucznikom zdecydowane nie!
A Twoja niech Ci służy długo, długo! ;)
noż, co wy ostatnio z tymi maszynami ><" wszyscy mają/kupują/dostają ><" normalnie zazdrość i foch :>
niech ci się dobrze szyje
a efekty dotychczasowej współpracy - bardzo ładne :)
Bardzo budujące te prace, czyli jak uszyła to się nadaje! I szwaczka i maszyna!
Nigdy łucznika, nigdy!
To cudo może być bardzo krótkotrwałe, ale nie wydając majątku możesz się przekonać czy szycie jest dalej ważne i spokojnie odłożyć na coś trwalszego. Ja kciuki trzymam za maszynę!
Ło, a ja przegapiłam posta...
Gratuluję nowego nabytku!!!!!!!! :) Ja się tam nie znam na szyciu, ale wygląda bardzo ładnie i prosto, zwłaszcza na zakrętach ;) znaczy wiesz, o co chodzi :) A ten kwiatek trochę mi się z Cthulhu skojarzył... :D
Też miałabym ochotę popróbować swoich sił, ale prócz maszyny musiałabym nabyć jeszcze odpowiednią ilość czasu ;)
ja na maszynie uszyłam jedna rzecz. jako osiemnastolatka. spodnie-dzwony sztruksowe :> poszewki nie popełniłam nigdy :>
Niezbędnik z LiDL-a - dobra rzecz :)
Prześlij komentarz