środa, 19 października 2011

Toruńskie berety

Mieszkanie w Toruniu ma wiele zalet. Skoro Agnieszka (krakowianka z umiłowania, ale torunianka z trzyletniej przeszłości) może wypisywać, co takiego w Toruniu lubi, to ja też mogę.

A ja najbardziej lubię berety.

Nie jest tajemnicą, że Toruń moherowymi beretami stoi. Mniejsza z tym, jaki ma to związek z rzeczywistością (bo właściwie zagęszczenie moherowych beretów jest takie samo jak w każdym innym mieście), grunt, że bereciki są równie związane z Toruniem, jak pierniki, Kopernik i Padre Direttore (mamy taką restaurację, wiecie?).

Dlatego też ostatnio dziergam bereciki. Zrobiłam ich już całkiem sporo, część bardziej przewiewną, część mniej przewiewną. Czerwone, niebieskie, szare, białe. Wciąż szukam idealnej dla nich formy, wielkości, wzoru i koncepcji. Chociaż odnoszę wrażenie - zwłaszcza o siódmej rano na tramwajowym przystanku - że czas przerzucić się z ażurów na wełny i warkocze.


(Kto wie, do jakiego malarza/obrazu chciałam tu nawiązać, tylko wiatr mi zawiał złośliwy? Przewidziane nagrody! ^^)

11 komentarze:

Porcelanowa pisze...

Wiem prawie na pewno, że nie o to Ci chodziło, ale mi barwy skojarzyły się z twórczością Galiny Poloz. Podobały by Ci się. ;) Zgaduję dalej: Albrecht Durer: Autoportret? Podobna poza i ręce układa podobnie. ;P
I też czekam na beret [w pięknych jesiennych kolorach]. ;)

klaudyna pisze...

oj tu się niestety nie popiszę... ale za to berecik cudny! a jakie koleżanka ma piękne loki... :)))

Kankanka pisze...

Podziwiam i piękny kolor i wzór i włos uroczy!

Anat pisze...

Klaudynko, Kankanko, dziękuję bardzo! Loczki same urosły, wbrew mojej woli nawet. A wzór na beret to serwetka Magrethe (http://abc_robotek_na_drutach.republika.pl/str/serwetki_przepisy.html), ciut przerobiona i ze ściągaczem. Nie ma to jak beret z serwetki :).

Porcelanowa Karolciu, strzelasz całkiem na oślep, jakbyś mnie nie znała ^^. Berecik dostaniesz, jak ruszę się na miasto po grubsze druty, na moich 3,5 twojej włóczki nie przerobię.

Eliza/Tuome pisze...

ładniutki berecik :)

Kankanka pisze...

Anat kochana - bardzo Ci dziękuję za inspirację serwetkową!!!!! Buziak!

Poohatka pisze...

Berecik z serwetki jest po prostu boski :D Czy on nie spada z łepetyny, jeśli się go tak wysoko nosi? Jeśli chodzi o odwołanie, niestety odpadam (ale znalazłam w googlach różne ładne zdjęcia z liściem ;))

Anat pisze...

Z moich skołtunionych włosów nic nie jest w stanie spaść - a nawet jeśli, zawsze można przypiąć spinką :).

Kankanko, czekam z niecierpliwością na efekt inspiracji :)

Anonimowy pisze...

Muszę to obwieścić wszem i wobec: niniejszym zobaczyłam pierwszy w historii mego życia beret, który mi się podoba.
Rzekłam.
A.

Zula pisze...

Świetny beret! I pomysł, by wykorzystać wzór serwetki :)
Na malarstwie się nie znam, może Axentowicz Teodor-Dama i liscie jesienne ·
Pozdrawiam

Mała Gosia pisze...

sliczny :)

Prześlij komentarz