Toruń wygląda dziś tak:
Wczoraj było, rzecz jasna, jeszcze gorzej - ale wczoraj grał Myslovitz, a dziś tylko Cool Kidsi. Pachnie za to kwitnącymi kasztanowcami, konwaliami na straganach i goframi z pobliskiego baru. Kocham maj.
Lubię też juwenalia. Nigdy nie chce mi się na nie iść, ale dają mi tyle wolnego czasu! Pozwalają między innymi dokończyć chustę.
Zdjęcie jest paskudne, ale w tej toruńskiej ciasnocie nie mam jak zblokować chusty, więc zwisa sobie taka smętna i nieco poskręcana. I w ogóle nie widać ząbkowanego brzegu. Polecenie ze wzoru: "bind off VERY LOOSELY on RS as follows: K2, *slip left hand needle into those 2 sts through the front and in front of the right hand needle, k2tbl. K1, repeat from * until all stitches are bound off" okazało się ponad moje siły rozumienia angielskich opisów, więc zakończyłam oczka starą metodą mojej Babci - czyli szydełkiem. Cóż, na pewno nie będzie zbyt ściśle. Oczywiście pomysł podsunęła mi Mama, do której zadzwoniłam z rozpaczliwym: "Nie umiem zakończyć LUŹNO oczek!".
Uczyńmy teraz zadość prawom autorskim: powyższa chusta została wykonana ze wzoru "Adamas shawl" autorstwa Miriam L. Felton. Wzór za darmo dostępny jest
tu. Zrobiłam go z granatowej Peonii, zużyłam trochę ponad 100 gramów, może 120 - czyli jakieś 600-650 metrów.
Poczyniłam już dalsze zakupy, zainspirowana
postem p. Joli. Takie trzy śliczne maleństwa na mnie czekają:
Postanowiłam jednak, że ich nie tknę, dopóki nie skończę mojego odwiecznego zielonego ażuru. Mam przód, plecy i ponad pół rękawa, a ten granat działa wystarczająco motywująco, by zieleń już zakończyć. Zwłaszcza, że kusi mnie też jasnoniebieska bluzeczka z rozkloszowanymi rękawami i masą warkoczy... Słowem, jestem na etapie jednego sweterka z Sabriny 1/2009, a tu już dwa kolejne z tego samego numeru się pchają. Jakiś dobry numer im wyszedł... :).
(I nie, nie mogę robić kilku naraz, bo mam w Toruniu tylko jedną parę prostych drutów - no, półtorej pary, bo jeden drut wpadł za meblościankę i już go pewnie nie odzyskam, a do drutów z żyłką mam wciąż awersję).
A, dziś kończę wreszcie praktyki w bibliotece, czyli przybędzie mi kilkanaście godzin wolnego w ciągu tygodnia. Drżyjcie, ludy Ziemi!
1 komentarze:
no prosze koleżanka z bibliotekarstwa :) i na dodatek robótkująca :D
Prześlij komentarz