Moja Mama jest mistrzynią w traktowaniu mnie jak jedynaczki. Ba, mój brat też całe życie dorastał w przekonaniu, że oboje jesteśmy jedynakami. Z silnym poczuciem "bycia rodzeństwem" się to ani odrobinkę nie gryzło. Przyznam szczerze, obecnie rozpieszcza się mnie bardziej niż jego - a wszystko przez to, że mamy z Mamą takie same zainteresowania. Dlatego też z okazji wszelakich bywam obdarowywana takimi cudeńkami:
Tak, tam w tle jest "Historia piękna", prezent rozpieszczający od M.
Farby witrażowe, w komplecie do nowego lustra. W tle - moja jedyna ozdoba gwiazdkowa.
Kocham tego renifera!
Materiał na umiłowaną i uwielbianą "perłową" biżuterię, ew. dodatek do frywolitek.
A teraz czas na moje prywatne rozpieszczanie. Oto czym się zajmuję, kiedy przyjeżdżam do domu - o ile nie dziergam, szydełkuję, frywolitkuję, czytam lub gram.
Tak, segregowanie koralików według kolorów to coś, co nawiedzone craftingowe tygryski lubią niemal najbardziej!
0 komentarze:
Prześlij komentarz