sobota, 8 maja 2010

Rozpieszczanie wewnętrznego dziecka

Moja Mama jest mistrzynią w traktowaniu mnie jak jedynaczki. Ba, mój brat też całe życie dorastał w przekonaniu, że oboje jesteśmy jedynakami. Z silnym poczuciem "bycia rodzeństwem" się to ani odrobinkę nie gryzło. Przyznam szczerze, obecnie rozpieszcza się mnie bardziej niż jego - a wszystko przez to, że mamy z Mamą takie same zainteresowania. Dlatego też z okazji wszelakich bywam obdarowywana takimi cudeńkami:
Od Salonik Anat
Tak, tam w tle jest "Historia piękna", prezent rozpieszczający od M.
Od Salonik Anat
Od Salonik Anat
Farby witrażowe, w komplecie do nowego lustra. W tle - moja jedyna ozdoba gwiazdkowa.
Od Salonik Anat
Kocham tego renifera!
Od Salonik Anat
Materiał na umiłowaną i uwielbianą "perłową" biżuterię, ew. dodatek do frywolitek.

A teraz czas na moje prywatne rozpieszczanie. Oto czym się zajmuję, kiedy przyjeżdżam do domu - o ile nie dziergam, szydełkuję, frywolitkuję, czytam lub gram.
Od Salonik Anat
Od Salonik Anat
Od Salonik Anat
Tak, segregowanie koralików według kolorów to coś, co nawiedzone craftingowe tygryski lubią niemal najbardziej!

0 komentarze:

Prześlij komentarz